Publicystyka, esej | Wydawnictwo Wielka Litera

Do przeczytania nowej książki Katarzyny Nosowskiej nie trzeba mnie było długo namawiać. Właściwie to nie trzeba było mnie w ogóle namawiać. Zauroczona jej pierwszą książką “A ja żem jej powiedziała” czekałam aż w końcu z pod jej klawiatury wyjdzie coś nowego. I nastał w końcu ten upragniony dzień, w moje ręce trafił “Powrót z Bambuko”. 


Sięgając po tę pozycję spodziewałam się tej samej sarkastycznej Kaśki, która z dużym poczuciem humoru i jeszcze większym dystansem komentuje otaczający nas świat. W tym miejscu warto podkreślić, że między książkami minęło trochę czasu i sporo się zmieniło, łącznie z samą autorką. Co za tym idzie – “Powrót z Bambuko” dość mocno różni się od poprzedniczki, jest raczej książką bardziej skłaniającą do refleksji.

Każdy rozdział to inna historia, inne przemyślenia. Felietony Nosowskiej wskazują nam co w dzisiejszych czasach kieruje światem, pokazuje absurdy, którymi wszyscy “wielcy” karmią nas na co dzień. Czytając każdy kolejny rozdział byłam zdziwiona i lekko zszokowana, natomiast po kilku chwilach głębszego zastanowienia nad tym wszystkim stwierdzam, że ta kobieta zdecydowanie ma rację. Kaśka niczym najlepsza przyjaciółka doradza nam jak żyć pełnią szczęścia, rozśmiesza i podnosi na duchu przy okazji ucząc dystansu i samodzielnego myślenia. 

Jak sama autorka wskazuję jest to książka, która pobudza szare komórki, sumienie i „mięśnie śmiechowe” i z tym również nie sposób się nie zgodzić. 


“Powrót z Bambuko” mimo swoich prawie 300 stron połknęłam w niecałe 2,5 godziny. Książka została napisana w bardzo lekkim stylu, każdy następny rozdział, każda następna historia wciągała jeszcze mocniej. Wszystkie felietony wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie i dały mi dużo do myślenia. Jest to jedna z niewielu książek, które mogę polecić z czystym sumieniem.

Kilka słów od autorki:

Polecam wam cudowną formułkę na lęk przed tym, co ludzie powiedzą, a brzmi ona: I co z tego? Nic z tego. Za każdym razem okazuje się, że nic z tego. Oni będą gadać – to pewne. Będą gadać tyle, ile trzeba, by się nasycić – nie dłużej. Chodzi o to, by własnym zaangażowaniem nie spowodować, że monolog zamieni się w dialog. Nie wahajcie się użyć własnego życia, by żyć, jak wam się podoba.

Kaśka Nosowska

>> Prosimy - oceń nasz post <<

Średnia ocena 5 / 5. Liczba ocen: 3